Przez kilka dni zastanawiałam się nad tym wszystkim. Czytałam kilka razy te listy. Czułam się, jakby runęło na mnie wszystko. Jedyne, co mogłam z tego zrozumieć, to że Anastazja i Rabastan byli ze sobą na tyle blisko, że doszło między nimi do zbliżenia i 9 miesięcy później urodziłam się ja. Rabastan nie chciał tego dziecka a Anastazja musiała mnie oddać. Potem założyła nową rodzinę. Nie wiedziałam zupełnie, co mam dalej robić. Chciałam to wszystko wyjaśnić i poznać całą prawdę, ale nie wiedziałam jak. Anastazja mieszkała gdzieś w Rosji. Można było tylko na zaproszenie się tam dostać. Teoretycznie mogłabym się inaczej tam dostać, ale nie umiem się teleportować a wątpię, czy mój lot na miotle skończył się dobrze dla mnie i mugoli.
Gdy czułam, że jestem w beznadziejnej sytuacji, z pomocą przybył mi tata.
- Pandorko, mam dla ciebie dobrą wiadomość- powiedział i zdjął płaszcz- udało mi się namówić moich współpracowników, byśmy zaczęli interesy w Petersburgu. Niedługo przyjdą specjalne zaproszenia od firmy zainteresowanej współpracą z nami. Poprosiłem o jedno dla ciebie, pod pretekstem odwiedzenia rodziny.
- Nie wiem, jak ci mogę podziękować- stwierdziłam bardzo ucieszona- przepraszam, że na was tak nakrzyczałam wtedy.
- Byłaś pod wpływem silnych emocji- powiedział tata- po za tym, to był dla ciebie spory szok. Zrobiłem, co w mojej mocy, żeby ci pomóc- przytuliłam go mocno. Bez względu na wszystko, to on i mama są moimi rodzicami. Wychowali mnie, otoczyli opieką i miłością, chcieli dla mnie jak najlepiej. Gdy mama wróciła, powiedzieliśmy jej o wszystkim. Również ucieszyła się z naszego wyjazdu.
Teodor nie przysłał do mnie żadnego listu. Było mi trochę przykro i nawet pomyślałam, że potraktował mnie jak chwilową przyjemność. Chciałam napisać do niego, ale pomyślałam, że skoro on mnie tak potraktował, to nie będę skomleć o uwagę. Bliźniaczki przysłały mi list i zdjęcie ze Stonehenge oraz spóźniony prezent urodzinowy, katarynkę z czarownicą latającą na miotle wokół kociołka. Wygrywała uroczą melodyjkę. Nie mogłam się doczekać zaproszenia od Lwa i Katji. Wciąż czułam dumę, że udało mi się ich pogodzić. W wolnych chwilach czytałam szkolne książki, by nie zapomnieć o tym, czego się nauczyłam.
W połowie miesiąca przyszły te zaproszenia. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy, w tym różdżkę i te listy. Wzięłam też ubrania na zmianę, gdybym coś mi się stało. Pod okiem rodziców przestudiowałam wszystkie zaklęcia obrony i walki. Gdy mama upewniła się, że może mnie wypuścić, wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy wszyscy do auta i pojechaliśmy na King's Cross, skąd pociągiem mieliśmy pojechać na lotnisko w Luton. Mama towarzyszyła nam do stacji. Przytuliłam ją mocno i obiecałam, że wrócę cała i zdrowa.
Do Petersburga leciał z nami kolega z pracy taty, Andrew. Załatwił hotel, gdzie przyjdą ci partnerzy od interesu. Ja się bardzo denerwowałam, czy ja dotrę do tej dziwnej miejscowości. W hotelu zorientowaliśmy się, gdzie znajduje się Kovalyovo. Dojeżdżały tam pociągi, więc mogłam tam spokojnie dojechać. Jako, że przyjechaliśmy wcześnie, to obejrzeliśmy troszkę miasta. Znam częściowo jego historię i to nadaje temu miejscu niesamowitości. Po południu przyszli panowie, z którymi mój ojciec chce robić interesy. Bardzo się denerwowałam spotkaniem z Anastazją, tym bardziej, że ja jej nie znam ani ona mnie. Nawet przez myśl mi przeszło, że może nie powinnam jej odwiedzać, by nie niszczyć jej dotychczasowego życia, które odbudowywała ciężką pracą. Jestem powodem jej cierpienia. Ale czuję, że jeśli nie zrobię tego teraz, to nie uczynię tego nigdy. Chcę poznać historię mojego przyjścia na świat i dlaczego zostałam oddana. Kiedyś musi dojść do naszego spotkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz