- Witajcie...- przywitałam się, będąc w szoku. Na przeciwko mnie stała Katja, Lew i Dymitr.
- Panduora!- mój kolega wybauszył oczy- a co ty tu robisz? Nie wysyłaljismy ciebia zapruoszenja....
- To długa historia- moja mama wstała- Dymitr, zawołaj tatę i rodzeństwo- chłopiec pobiegł szybko. Anastazja przywołała dużą kanapę i parę krzeseł. Katja i Lew usiedli blisko siebie. Pierwszy raz od balu bożonarodzeniowego czułam się tak skrępowana w obecności Lwa. Po chwili dołączyła do nas reszta rodziny. Na końcu przyszedł wysoki mężczyzna z krótkimi, ciemnymi włosami i gęstą brodą do końca twarzy. Gdy mnie zobaczył, zatrzymał się.
- Ne...- szepnął- njewozmoźnyje...
- Sidjet, Ivan- powiedziała Anastazja. Gdy on zajął miejsce, ona opowiedziała po rosyjsku wszystkim naszą historię. Gdy skończyła, wszyscy spojrzeli na mnie. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię.
- Ti maja sjestra?- spytała Katja.
- W jakimś sensie tak...- odpowiedziałam. Ivan zaczął coś mówić po rosyjsku. Po chwili przyszła Mania i podała herbaty.
- Może nam opowiesz o swoich losach?- zaproponowała Anastazja. Kiwnęłam głową.
- Jak miałam 2 latka, adoptowała mnie zwykła rodzina. Nie mogli mieć dzieci. W wieku 11 lat dostałam list z Hogwartu i dostałam się do Slytherinu. W sumie tyle.
- Tego chciał Rabastan- stwierdziła smutno Anastazja- żebyś trafiła do mugolskiej rodziny i ślad o tobie przepadł.
Anastazja zdecydowała, że zanocuję u nich i następnego dnia wrócę do ojca. Zostało mi przygotowane łóżko w pokoju Tatiany. Poznałam bliżej ją, Dymitra, Nikołaja i Ivana. Dowiedziałam się, że Nikołaj i Katja to dzieci Ivana z poprzedniego małżeństwa. Jego żona zmarła na smoczą ospę, gdy byli malutcy. Potem wyjechał do Anglii, gdzie poznał rodzinę Anastazji i zgodził się na małżeństwo z nią. Ich wspólnymi dziećmi są Dymitr i Tatiana.Wszyscy chodzą do Durmstrangu. Ivan też jest jego absolwentem. Jedynie Anastazja w tej rodzinie ukończyła Hogwart. Lew stwierdził, że jestem najbardziej podobna do matki, niż Tatiana czy Dymitr. Było to z jednej strony miłe, a z drugiej trochę bolesne. Jestem podobna do osoby, z którą nic mnie nie łączy, po za urodzeniem.
- Jak wyglądał Rabastan?- spytałam. Anastazja spojrzała przed siebie i zamyśliła się. Nie widziała go prawie 15 lat.
- Był bardzo przystojnym mężczyzną. Miał długie, rudoblond włosy, postawny, wysoki, ostre rysy twarzy i te przenikliwe, ciemne oczy...- po chwili spojrzała na mnie- masz jego gabaryty- zaskoczyło mnie to. Zawsze miałam siebie za drobną dziewczynę.
- Jaki był przed moimi narodzinami?
- Był naprawdę wspaniałym człowiekiem- Anastazja uśmiechnęła się- zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen. Mieliśmy dużo wspólnych tematów. Niestety, łatwo też ulegał wpływom rodziny a najbardziej starszego brata, Rudolfa. On go zaciągnął do służby jako śmierciożerca. Nie podobało mi się to. Mimo, że moja rodzina popierała tego Voldemorta, nie odważyli by się wysłać swoje dziecko na takie poświęcenie. Po naszym spotkaniu w czasie ferii wielkanocnych chciałam go przekonać, by z tym skończył, ale pokłóciliśmy się i wyjechałam. Myślałam, że jak będziemy ze sobą bliżej, to przekonam go, żeby był ze mną a nie z nimi. Potem okazało się, że zaszłam w ciążę...
- Żałowałaś, że się pojawiłam?- to pytanie zarówno mnie jak i ją mogło zaboleć. Ale musiałam to wiedzieć.
- Prawdę mówiąc... Gdy powiedziałam o niej Rabastanowi a on zareagował, jak zareagował, to czułam wściekłość, że jesteś. Myślałam, że będziesz przekonującym argumentem, by się mną zajął. Przez chwilę pomyślałam, że to twoja wina. Ale porozmawiałam ze swoją rodziną i bliską koleżanką i uświadomiłam sobie, że to on zdecydował i nic na to nie poradzę. A ciebie urodziłam, bo ty tu byłaś najmniej winna.
- Dziękuję- odpowiedziałam i poczułam, że łzy napływają mi do oczu. Dzięki jej sile mogę tutaj teraz być. Przytuliła mnie. Anastazja zostanie dla mnie kimś ważnym. Muszę ją poznać z moimi rodzicami.
- A może zechciałabyś poznać moich rodziców?- spytałam. Zaskoczyła ją ta propozycja- oni bardzo mnie wspierają w mojej edukacji i chętnie poznają świat magii. Na pewno ciepło cię przyjmą.
- Prawdę mówiąc...- zmieszała się- to bardzo ciekawa propozycja. Jak znajdę czas, to na pewno cię odwiedzę.
Zapisałam jej adres. Wytłumaczyłam też, jak do mnie dotrzeć. Była bardzo wdzięczna za to.
Po 12.00 Cała rodzina odprowadziła mnie do peronu. Przyłączył się też Lew.
- Bardzo się cieszę, że was poznałam- stwierdziłam- jesteście świetną rodziną.
- Mi również cjeszimi sję, żje nas odwiedzilas- stwierdził Ivan.
- Zanjim odjedzjesz- wtrącił się Lew- dostanjesz od nas zapruoszenje na śliub- wręczył mi pozłacaną kopertę.
- Bardzo wam dziękuję- czułam się naprawdę wzruszona- nie mogę się doczekać, kiedy znów się spotkamy.
Dopóki nie zniknęli z widoku machałam do nich. Do Petersburga dotarłam szybciej, niż myślałam. Czekał na mnie tata. Podczas drogi do hotelu opowiadałam mu o wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz