Gdy weszłam do pociągu, było już bardzo tłoczno. Przecisnęłam się do przedziału, gdzie siedziały bliźniaczki, Milicenta i Teodor.
- No wreszcie dotarłaś- skomentowała Hestia- już myślałyśmy, że nas olałaś.
- No co wy!- zaśmiałam się- zawsze będę z wami siedziała- kątem oka spojrzałam na Teodora. On też mnie tak obserwował. Szybko odwróciłam głowę i wyjęłam z kieszeni adres Lwa. Nie mogłam doczekać się jego listu. Byłam ciekawa, jak poradzi sobie z łacińskimi literami.
- Ooo, dał ci adres?- spytała Flora i wszyscy spojrzeli na mnie.
- Tak- odpowiedziałam- będziemy ze sobą korespondować.
- A mówiłaś, że nic cię z nim nie łączy...- mruknęła Hestia. Wyczułam, o co im chodzi. Kątem oka spojrzałam na Teodora, który zainteresował się całą sytuacją.
- Zaprzyjaźniliśmy się ze sobą- wyjaśniłam, bez zażenowania- ma mi przysłać zaproszenie na ślub z Katją- mina bliźniaczek po tej informacji była bezcenna. Hagrid, jak co roku nas pożegnał. Znowu będę tęskniła za szkołą. W trakcie drogi do Londynu nie mogłam narzekać na nudę...
- Gdzie jedziecie na wakacje?- spytała Millicenta- ja chyba do Walii, tam mamy sporą posiadłość.
- Ja siedzę w domu- odpowiedziałam szybko.
- My prawdopodobnie też- dodały bliźniaczki.
- Ja tak samo- rzucił Teodor. Przez część podróży Millicenta opowiadała o tej posiadłości, co tam się dzieje i jakie atrakcje na nią czekają. Wybawieniem dla nas była pani rozwożąca jedzenie. Wszyscy coś sobie kupiliśmy. Gdy odjechała, nastąpiła cisza. Zajęliśmy się swoim jedzeniem.
W połowie drogi Millicenta została wyciągnięta przez Tracey do ich przedziału a bliźniaczki wyszły się przejść. Zostaliśmy sami. Szybko usiadłam obok Teodora. Znów dostrzegłam w jego oczach iskierki. Dokończyliśmy to, co zaczęliśmy w pokoju wspólnym. Nie myślałam, że pierwszy pocałunek może być tak ekscytujący. Zupełnie zapomniałam, gdzie jestem. Nie mogłam się doczekać, kiedy opowiem o tym rodzicom.
- Łooo, Nott!- nagle w naszym przedziale pojawił się Goyle z kolegami. Zrobiłam się strasznie czerwona i skryłam się za moim chłopakiem, bo tak go mogłam już chyba nazywać.
- Czego tu?!- spytał zirytowany- odrobiny prywatności nie można mieć?
- Dlaczego nic nam nie powiedziałeś?- spytał uśmiechnięty Zabini- a już miałem do niej startować...
- Nott taki cichociemny a tu taka niespodzianka- zarechotał Crabbe.
Dzięki tej interwencji wszyscy ze Slytherinu dowiedzieli się o nas. Ale to może i lepiej, nie musieliśmy sami tego robić. Najbardziej śmieszyła mnie mina Pansy, która spode łba spoglądała na naszą dwójkę. Jej się nie udało rozkochać w sobie Dracona. Dafne uśmiechnęła się do mnie a ja jej pokazałam pięść z uniesionym do góry kciukiem.
Gdy w końcu dojechaliśmy na miejsce, było mi trochę smutno. Musiałam rozstać się z Teodorem na czas wakacji. Dopiero zaczęliśmy być parą. Nim się rozeszliśmy, zadałam mu pytanie, które mnie gdzieś w głębi nurtowało.
- Właściwie, to dlaczego zostałam twoją dziewczyną?- trochę go to zaskoczyło. Zatrzymaliśmy się na środku peronu. Trzymałam go za rękę.
- W tym roku zaimponowałaś mi tym, że nie bałaś się wyrażać swojego zdania- stwierdził- masz też rzadką urodę, która mi się spodobała.
- Dziękuję- odpowiedziałam i zaczerwieniłam się. Przytulił mnie na pożegnanie i rozstaliśmy się. On poszedł do swojego ojca a ja od razu przekroczyłam mur. Myślałam, że rodzice będą na mnie czekać na peronie.
- Też czekasz?- spytał Colin, który właśnie wyszedł z peronu, razem z Dennisem.
- No cóż, nie mam wyjścia- stwierdziłam- może zaczekamy na nich przy parkingu?
- Dobry pomysł- stwierdził Gryfon i wyszliśmy na zewnątrz. Usiedliśmy na murku.
- Słyszałem, że masz chłopaka- powiedział Colin.
- O, to szybko się ta informacja rozniosła- zaśmiałam się- tak, mam chłopaka. A ty masz dziewczynę?
- Na razie nie- stwierdził.
- On się kocha w Ginny!- wtrącił się Dennis. Jego starszy brat oblał się rumieńcem.
- Cicho siedź! To nieprawda!- zawołał i trzepnął go lekko w głowę. Chłopiec zaśmiał się.
- Podoba ci się Ginny Weasley?- spytałam. Kiwnął głową- ona ma teraz chłopaka i raczej nie jest zainteresowana innymi.
- Wiem- mruknął- ale czuję, że ona mnie nie uważa za kogoś, z kim by mogła chodzić.
- Dlaczego tak uważasz?- zdziwiłam się- jesteś fajnym chłopakiem. Może rozejrzyj się za innymi dziewczynami? Jeśli Ginny jest ci pisana, to będziecie razem.
- Mówisz?- spojrzał na mnie- dzięki za dobre rady.
- Colin będzie chodził z Ginny?- spytał Dennis.
- Nie, nie będzie- odpowiedziałam, widząc jak kolega zaczyna się denerwować. Po chwili na schody wbiegli moi i ich rodzice.
- Przepraszamy za spóźnienie!- zawołał mój tata- straszny tłok był na ulicy.
- Nic się nie stało- odpowiedziałam i zeszliśmy na ziemię. Nasze bagaże zostały wciśnięte do bagażników. Pożegnaliśmy się i odjechaliśmy w różne strony. Chciałam już powiedzieć o Teodorze, ale postanowiłam poczekać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz