Odbyłam pierwszą wizytę do Hogsmeade. Musiałam dać zgodę, którą podpisali rodzice. Miasteczko jest fantastyczne. Muszę koniecznie opowiedzieć o tym rodzicom. Odwiedziłam wszystkie sklepy, w tym Miodowe Królestwo i Scrivenshafta, który ma piękne pióra i dobrej jakości pergaminy. Sklep Zonka jest świetny, muszę częściej do niego przychodzić.
Dzień pierwszego zadania. Zajęłam miejsce między bliźniaczkami a Teodorem. Reprezentanci musieli zdobyć złote jajo, które pilnował smok. Martwiłam się o Harrego, żeby nic mu się nie stało. Tamci reprezentanci sobie poradzą, a Harry jest młodszy od nich. Z zamyśleń wyrwał mnie chichot bliźniaczek, które co chwilę na mnie spoglądały.
- Mogę wiedzieć, o co wam chodzi?- spytałam.
- Rozmawiamy o twoim chłopaku- odpowiedziała Hestia- jak wam się wiedzie?
- Jakim chłopaku?- zdziwiłam się.
- Pandora, ty masz chłopaka?- zainteresował się Teodor i uśmiechnął się lekko.
- Nie mam żadnego chłopaka!- zdenerwowałam się.
- A Lew?- odezwała się Flora- wszędzie razem ze sobą chodzicie!
- Lew nie jest moim chłopakiem- odpowiedziałam, chcąc zapaść się pod ziemię- po prostu się polubiliśmy.
- Aż za bardzo- stwierdziła Hestia i obie znowu zachichotały. Westchnęłam. Wkrótce rozpoczęło się pierwsze zadanie. Te smoki były bardzo niebezpieczne i trzeba było jakimś sposobem je ominąć. W czasie wykonywania tego zadania przez reprezentantkę Beauxbatons smok buchnął na nas ogniem.
- Ach!- zawołałam i złapałam rękaw Teodora. Gdy zorientowałam się, co zrobiłam, zrobiłam się cała czerwona i odsunęłam się.
- Te smoki nic nam nie zrobią- odpowiedział.
Gdy nadeszła kolej na Harrego, zaczęłam się bardzo denerwować. Ale nie miałam czym. Świetnie wybrnął, przywołując miotłę. Otrzymał tyle samo punktów co Krum, chociaż poszło mu lepiej. Ale to nie moja sprawa.
Hermiona wymyśliła jakiś dziwny Front Wyzwolenia Skrzatów Domowych. Zmusiła Harrego i Rona, by się przyłączyli. Próbowała nawet mnie wciągnąć, ale ja odmówiłam, ze względu na przynależność do domu, gdzie wiele rodzin ma skrzaty. Swoją drogą, ja też powiedziałam im, że mam kilka skrzatów, więc nie będę robiła z siebie dziwaczki.
- Dlaczego ona tak nagle zaczęła walczyć o te skrzaty?- spytałam Harrego i Rona podczas przerwy na lunch.
- W szkolnej kuchni pracuje dużo skrzatów- wyjaśnił Ron- one robią nam te wszystkie śniadania, obiady i lunche. Ale one dostają za to zapłatę, od dyrektora. Do Hermiony to nie dociera i chce by skrzaty zostały uwolnione.
- Biedna, przejęła się ich losem- zaśmiałam się.
- Męczy nas i innych- mruknął Harry- bardzo nas to denerwuje, ale nie zostawimy jej samej z tym.
- Bardzo ładnie z waszej strony- pochwaliłam ich. Wtem do sali weszła grupa z Durmstrangu, wśród której stał Lew.
- Schowajcie mnie jakoś!- poprosiłam szeptem. Na szczęście siedziałam tyłem do ściany. Chłopaki wyprostowali się. Lew usiadł tyłem do mnie, więc byłam spokojna.
- Czemu się chowasz?- zdziwili się. Zrobiłam się czerwona.
- Tam siedzi Lew- wyjaśniłam- on mnie bardzo lubi i ciągle ze mną przesiaduje. Bliźniaczki już plotkują, że to mój chłopak. Chcę trochę ograniczyć kontakty, żeby te plotki ucichły.
- Ach, to ten!- wtrąciła się Ginny- słyszałam o was- zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona. Byli najgłośniejszą grupą. Zachowywali się, jakby siedzieli w barze.
- Ja na twoim miejscu bym chciała chodzić z takim przystojniakiem- stwierdziła Ginny, na co Ron zareagował, krztusząc się sokiem. Harry zaczął go poklepywać.
- On jest ode mnie starszy o 4 lata- odpowiedziałam- nie chcę chodzić z kimś tyle ode mnie starszym. Po za tym, nie szukam chłopaka. A do tego kręci się przy nim jego była dziewczyna, Katja. Powinien spróbować z nią znowu chodzić.
- Cześć- przysiadła się do nas Hermiona- przygotowałam plan pomocy skrzatom- spojrzała na swoich kolegów, na co oni nie zareagowali radośnie. Powstrzymując śmiech słuchałam ich z uwagą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz